AZS UMCS Lublin - Nbit Gliwice 5:3

AZS UMCS Lublin - Nbit Gliwice 5:3

wtorek, 15 październik 2013 09:30

Lublin, największe polskie miasto na wschód od Wisły stanowi główny ośrodek przemysłowy, naukowy, kulturalny wschodniej Polski to stolica województwa lubelskiego i całego regionu od ponad pięciu wieków. Może pochwalić się dwoma renomowanymi uniwersytetami, politechniką i akademią medyczną. Miasto przyciągało królów i twórców. Ze względu na swoje pomniki historii, zabytki i bogate życie kulturalne, Lublin stał się także atrakcyjnym ośrodkiem turystycznym. Jest również ważnym węzłem kolejowym i leży przy międzynarodowej trasie oraz najważniejszych drogach krajowych. O atrakcjach tego Miasta można pisać długo o urokach i miejscach wartych do odkrycia ,lecz dla nas Lublin kojarzyć się będzie z miejscem zmagań w ramach rozgrywek I ligowych futsalu.

 

{youtube}a4JeAkh_n2o{/youtube}

Bardzo gościnny i piękny Lublin w niedzielę 13 października był punktem docelowym naszej kilku godzinnej podróży. Gwizdek sedziego i zaczynamy Nbit rozpoczyna spotkanie w składzie Hajduk, Morawski, Musiał, Łągiewka, Pawlak przez pierwsze kilka minut Kibice są świadkami "piłkarskich szachów" .Pierwsze realne zagrożenie bramki Gospodarzy pojawiło się w 4 minucie spotkania kiedy to grający coraz bardziej ofensywnie  Dima Pidczenko zagraża bramce Gospodarzy.W 10 minucie byliśmy bliscy objęcia prowadzenia lecz Łukaszowi Jagielle zabrakło zimnej krwi aby wykończyć świetną akcję upragnioną bramką. Zaledwie kilka minut po groźnej akcji naszej drużyny lublinianie mieli kapitalną okazję zrewanżować się bramką lecz Jakub Drzewiecki zawodnik akademików przecenił swoje możliwości . Nerwy i agresywna gra po obu stronach zaowocowały w 15 minucie żółtą kartką dla Grzegorza Fularskieego ,który faulował Dimę Pidczenko. Poniewż był to 5 faul Gospodarzy Sędzia dyktuje "karną piątkę" Nie wiedzieć czemu  bramka Gospodarzy jest jak zaczarowana i nie wykorzystujemy okazji do  strzelenia bramki ze stałego elementu gry. W 15 minucie Mateusz Chmielnicki kapitan Gospodarzy po  błędzie naszego bramkarza umieszcza piłkę celnym strzałem w naszej bramce przegrywamy 1:0. Na szczęście w kilka sekund po utracie bramki kontra drużyny Nbit i  pięknym strzałem z lewego bardzo ostrego kąta "Dima" Pidczenko studzi zapał Gospodarzy na zwycięstwo-mamy remis 1;1.Coż na odpowiedź rywali nie czekaliśmy zbyt długo Tomasz Ławicki po pięknym podaniu Chmielnickiego  celnie umieszcza piłkę w naszej bramce. Dalsze minuty to szkolne błędy po obu stronach,strzały na wiwat, lub akcje zatrzymane w polu bramkowym .

Nasza drużyna zaciekle atakowała bramkę lublińskiej drużyny ,lecz zabrakło nam wykończenia celnym strzałem .Na przerwę schodzimy przegraną 2:1.Po zmianie stron reprymenda trenerów i  wola walki była widoczna gołym okiem, Nbit wielokrotnie zagrażał bramce Gospodarzy, lecz strzelecką niemoc naszej drużyny szybko studzi  Grzegorz Fularski podwyższając wynik spotkania na 3:1 dla akademików. Na 10 minut przed końcem spotkania Trener Maksym decyduje się na wycofanie bramkarza i grę w przewadze wprowadzając 5 zawodnika w polu. Z zimną krwią wykorzystuje to  bramkarz gospodarzy Paweł Górski ,który długim i celnym lobem z bramki do bramki  ustala  wynik spotkania na 4:1. Duch walki w naszej drużynie nie gaśnie czego dowodem jest  bramka "Dimy" Pidczenko,która na moment   przywraca nadzieję na wyrównanie wyniku spotkania. Radość w naszym obozie nie miała granic kiedy w kilkanaście sekund po drugiej bramce ponownie "Dima" Pidczenko wpada razem z piłką do bramki gospodarzy. Na tablicy wynik 4:3 i wzrasta nadzieja na remis ,zaciśnięte  kciuki na ławce Nbitu  i niesamowita wola walki na boisku. Nadzieję na remis niweczy na 3 minuty przed końcem Wojciech Bonaszczuk ustalając dla akademików wynik 5:3. Schodzimy z boiska pokonani. Drużyna nie stanęła na wysokości zadania ,jakby się spotkali dzień przed meczem, wyglądało to dramatycznie, tak skomentował cały mecz Trener Szymon Maksym tuż po kilku minutach od końcowego gwizdka. Prezes Klubu Jarosław Jenczmionka zapytany o wrażenia po meczu podsumował to jednym zdaniem. Byliśmy lepsi ,bardziej aktywni i widoczni na boisku ,atakowaliśmy z impetem i  determinacją lecz lublińska hala 13 października 2013 roku  była jak zaczarowana chroniąc swoich zawodników przed utratą bramki.

Autor tejże relacji w mojej skromnej osobie może dodać jeszcze jedną kwestię. Musimy się nauczyć grać w każdych warunkach ,pokonywać nie tylko odległości mierzone w kilometrach  ale przede wszystkim pokonywać tremę i własne słabości,nie wierzyć w fatum ,daty, i pechowe "13-ki" musimy ufać i wierzyć własnym umiejętnościom . Mimo wszystko  nie patrząc na rezultat wracamy do Gliwic z kolejnym cennym doświadczeniem iż nie wolno ulegać presji obcych boisk, nie wolno pozwalać przeciwnikom na zaniżanie naszego stylu gry. Powie Ktoś ,a skąd te wnioski , byłem na meczu z Bochnią i widziałem jak gra najlepsza w Polsce drużyna futsalu, jakie pokłady umiejętności drzemią w każdym z zawodników, jak potrafimy grać na wysokim poziom, bo „Chłopaki” z  Nbit-u  potrafią grać tylko czasami trudno im w to uwierzyć. Wiara w zwycięstwo i nieprzeciętne umiejętności naszych zawodników rokują nadzieję iż następne mecze bez względu na czas i miejsce będą korzystne dla nas a fatum "13-ki" przestanie być fatum czego sobie i całemu klubowi z całego serca życzę.

"j.ch"

Tabela

Nazwa zespołu
M BR PKT
1 Gatta Zduńska Wola 22 90 - 49 49
2 Pogoń '04 Szczecin 22 71 - 50 45
3 Rekord Bielsko - Biała 22 75 - 49 44
4 Red Devils Chojnice 22 78 - 51 37
5 FC Toruń 22 61 - 50 35
6 Nbit Gliwice 22 53 - 74 29
7 Red Dragons Pniewy 22 49 - 59 26
8 Gaf Omega Gliwice 22 50 - 57 26
9 Euromaster Chrobry Głogów 22 52 - 63 26
10 Clearex Chorzów 22 53 - 58 23
11 AZS UŚ Katowice 22 50 - 75 17
12 Gwiazda Ruda Śląska 22 41 - 88 9

Najlepsi strzelcy

11 Przemysław Dewucki
7 Taras Tarasovych
6 Robert Satora
6 Tomasz Starowicz
6 Michał Cygnarowski